Draco ze swojego pokoju teleportował się wprost do Grimmauld Place 12. Pierwszy raz tutaj był. Dom wyglądał pięknie. Wszedł po schodach, wziął głęboki wdech, a później zapukał do drzwi. Po chwili usłyszał kroki.
Drzwi otworzyła mu kobieta, nieco niższa od niego. Od razu zgadł, że to pani Weasley, ponieważ tylko oni mieli takie rude włosy i tyle piegów na twarzy. Kobieta wyglądała na nieco zdziwioną.
-Dzień dobry. Jest Harry?
-Oczywiście, proszę... - Kobieta zamyśliła się. Nie poznała chłopka.
-Draco. Draco Malfoy.
Kobieta wyglądała na lekko zdziwioną. ''Skąd Malfoy wie o tym miejscu? I czego chce od Harry'ego? A może Severus mówił prawdę?" Molly zastanowiła się w myślach. Jednak żadnej z nich nie wypowiedziała na głos. Chyba za bardzo bała się odpowiedzi.
-Już po niego idę. Poczekasz tutaj? - Chłopak jedynie skinął głową.
Pani Weasley ruszyła w stronę pokoi młodzieży. Uchyliła drzwi. Zobaczyła, że Harry leży na swoim łóżku. Był odwrócony plecami do reszty przyjaciół, którzy siedzieli na łóżku Rona. Wyglądali jakby się przed chwilą pokłócili.
-Harry... - zaczęła niepewnie. Chłopak odwrócił do niej głowę. Nie wyglądał na złego, ani zdenerwowanego. - Masz gościa.
-Zaraz przyjdę. Mogłaby go pani zaprowadzić do pokoju gościnnego ?
-Oczywiście.
Pani Weasley zostawiła ich samych. Zeszła na dół, myśląc, co mogło się dziać w pokoju dzieciaków. Pewnie zaczęli temat jego rzekomej znajomości z Malfoyem.
Kiedy kobieta zeszła na dół, blondyn był zajęty oglądaniem jakiegoś obrazu na ścianie.
-Draco... - Chłopak odwrócił się, gdy usłyszał swoje imię. - Mogę tak do ciebie mówić?
-Jasne.
-Zaprowadzę cię do jednego z pokoi gościnnych. Harry zaraz do ciebie przyjdzie.
Kobieta wróciła na piętro. Blondyn ruszył za nią. Stanęła przy chyba pierwszych drzwiach i otworzyła je. Gestem ręki zaprosiła chłopka do środka. Draco uśmiechnął się lekko i wszedł do pokoju. Rozejrzał się. Pokój był urządzony bardzo ubogo. Dwa łóżka pokryte kocem, pomiędzy nimi szafka nocna. Jedna komoda pod oknem. Chociaż widok z okna był bardzo piękny. Duży ogród. Za nim kilka drzew. Gdzieniegdzie ławki.
Draco odszedł od okna i usiadł na jednym z łóżek. Miał na nadzieję, że Harry nie przyjdzie tutaj z przyjaciółmi. Wolał w tej chwili mieć go na wyłączność. Uśmiechnął się sam do siebie na tę myśl.
Harry wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi. Był bardzo ciekawy, kto go odwiedził. Nikogo się nie spodziewał.
-Z kim się umówiłeś? - spytał go Ron, wstając za nim.
-To, że ktoś przyszedł mnie odwiedzić, wcale nie oznacza, że się umówiłem!
-Idę z tobą - powiedział i stanął obok Harry'ego.
- Słucham?
-Chciałbym zobaczyć, kto chce się z tobą zobaczyć. - Harry nie wiedział co powiedzieć. - Jesteśmy przyjaciółmi, więc chyba mogę z tobą iść, prawda?
-Nie!
Zostawiają zdziwionego Rona i Hermionę w pokoju, wybiegł na korytarz. Powolnym krokiem udał się do pokoju gościnnego. Cały czas zastanawiał się, kim jest gość, który go odwiedził. Nie spodziewał się nikogo konkretnego. Otworzył drzwi i nogi się pod nim ugięły. Na jednym z łóżek siedział Draco. Blondyn, gdy tylko zobaczył, że brunet przyszedł, wstał i ruszył w jego kierunki. Harry nie wytrzymał i rzucił się mu na szyję. Ślizgon ledwie utrzymał się na nogach. Mocno przytulił chłopaka. Zaklęciem zamknął i zabezpieczył drzwi. Nie chciał, by ktokolwiek im teraz przerywał. Kiedy Harry odsunął się lekko, by spojrzeć na blondyna, ten złapał w swoje dłonie jego twarz i lekko pocałował. Z początku było to lekkie muśnięcie ust, później przerodziło się to w bardzo namiętny pocałunek.
-Co ty tutaj robisz? - spytał Gryfon, gdy się od siebie odsunęli, by złapać oddech.
-Czarny Pan wie.
-Co?! - Harry wyglądał na przerażonego. - Skąd?
-Nie mam pojęcia.
-Przecież... On teraz...
- Spokojnie, Gryfonku. - Blondyn przytulił swojego chłopaka. - On nie chce cię zabić.
-Co? - Czarnowłosy spojrzał na chłopka. W jego oczach tańczyły przezroczyste krople słonych łez.
-Nie płacz. - Otarł łzy z jego policzków. - Powiedział, że cię nie zabije, bo nie chce. Chce kogoś odzyskać.
-Kogo ?
-Nie mam pojęcia. - Zapadła między nimi cisza.
Leżeli obok siebie na jednym z łóżek. Nie odzywali się do siebie, ponieważ chcieli uporządkować sobie wszystko w spokoju.
Harry myślał o tym, co powiedział mu Draco. To było dziwne. Czarny Pan nie chciał go zabić. Nie chciał go nawet skrzywdzić. A on przez tyle lat szykował się do wojny do pewnej śmierci. Praktycznie niepotrzebnie. Ale jak to powiedzieć innym? Na pewno mu nie uwierzą. Nikt mu nie uwierzy.
Draco myślał, czy Harry zgodził się na plan Czarnego Pana. Bał się, że jednak wybierze wojnę i to będzie koniec. Nikt z nim nie wygrał. Dlaczego jemu miało by się udać? W najgorszym przypadku obaj zginą. Ale on nawet nie chciał myśleć o śmierci swojego ukochanego. To byłby wielki cios. Bez Harry'ego jego świat nie istnieje.
Siedzieli w milczeniu. Żaden z nich nie wiedział, co powiedzieć.
Te informacje były szokiem dla Harry’ego. Do wojny miało nie dojść. To prawie jak cud. Chociaż Harry w cuda nie wierzył.
-Jeśli się zgodzę… - zaczął po chwili – to co z Zakonem?
-Jeśli oddadzą Czarnemu Panu to czego chce, nic im się nie stanie.
-A w innym przypadku?
-Dojdzie do krwawej wojny.
To zdanie wcale nie pocieszyło Harry’ego. Wręcz przeciwnie.
Mocno wtulił się w tors Draco. Ten objął go, bardzo mocno i pocałował w czubek głowy.
W tej chwili wszystkie słowa były zbędne. W pewnym momencie Harry zasnął . Draco ostrożnie zmienił pozycję i również oddał w objęcia Morfeusza.
_________________
Podobał się rozdział? 3 powinien się pojawić jakoś pod koniec tygodnia :)
Dziękuję za betę Czarkowi <3
Pozdrawiam, Nottek.
Pewnie że się podobał ;) szkoda tylko że jakiś taki krótki :(
OdpowiedzUsuń