wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział III

Obudzili się kilka godzin później. Pierwszy wstał Draco. Nieco zdziwił się, gdy zobaczył gdzie się znajduje. Próbował się podnieść, ale poczuł ciężar na swoim torsie. Spojrzał w dół i automatycznie przypomniał sobie co tutaj robi.
Przyszedł do Harry’ego i obaj zasnęli.
Draco wpatrywał się w ścianę. Myślami był przy zbliżającej się wojnie i pewnej śmierci wielu niewinnych ludzi. Tera, przede wszystkim, myślał o Harrym. Martwił się o niego.
Kochał go nad życie i nie chciał stracić. Bał się, że Harry nie zgodzi się na plan Czarnego Pana i będzie po nim. Bał się, że Zakon w końcu odkryje ich związek. Bał się, że Gryfoni go nie zaakceptują i będą kazali Harry'emu wybierać. Bał się, że jego ukochany go zostawi.
Pod wpływem tych myśli mocniej ścisnął ciemnowłosego. Zielonooki poruszył się lekko i otworzył oczy. Niemal natychmiast podniósł się lekko i pocałował Draco.
-Dobrze się spało? – spytał z uśmiechem Harry.
-Nie mogę narzekać. Jednak chyba muszę uciekać.
Harry momentalnie posmutniał. Zupełnie zapomniał o czym rozmawiali przed snem.
-Harry, posłuchaj. Cokolwiek się stanie, cokolwiek postanowisz, ja będę cię kochał i uszanuję twoją decyzję.
-Wiem, ale muszę się nad tym zastanowić. W końcu od mojej decyzji zależy życie wielu ludzi. – Uśmiechnął się smutno do chłopaka. – Też cię kocham. – Lekko musną usta blondyna. – Mogę cię o coś spytać?
-Jasne.
-Czy mówiłeś komuś o nas?
-Nie. Oczywiście, że nie. Nie mógłbym cię narazić na niebezpieczeństwo. A dlaczego pytasz?
-Snape na spotkaniu powiedział, że nie chce walczyć za względu na ciebie. A spytany skąd wie, stwierdził, że to widać.
-Pamiętasz jak spotkaliśmy się na Pokątnej, kilka dni temu? – Harry pokiwał głową. – On nas wtedy widział, ale myśli, że się tylko przyjaźnimy. Wiem, że nikomu by o nas nie powiedział. Ufam mu, ale boję się jego reakcji.
-Jest twoim ojcem chrzestnym, przecież by cię nie zabił. – Gryfon tymi słowami wywołał śmiech u swojego chłopaka. Nie rozmawiali już o planie Voldemorta.
Spędzili w pokoju jeszcze około godziny, gdy Harry’emu przypomniało się spotkanie, na którym musiał się pojawić.
Zielonooki wyszedł pierwszy z pokoju i upewnił się, że wszyscy są już w Sali Spotkań. Zaprowadził Draco do drzwi. Nie mogli sobie pozwolić na nic więcej niż przelotny uścisk, ponieważ ktoś mógłby ich zobaczyć.
Harry patrzył w oczy Ślizgonowi.
-Przyjdziesz jutro?
-Nie wiem, czy to dobry pomysł. Jeśli będę przychodził codziennie, mogą zacząć coś podejrzewać.
-Chce dać ci tylko odpowiedź. – Draco uśmiechnął się i lekko uściskał Harry’ego.
-Oczywiście, że przyjdę. – Lekko musnął usta Gryfona. – Do jutra.
Wyszedł i zaraz aportował się do Malfoy Maron. Harry ruszył do Sali Spotkań.
Gdy otworzył drzwi, wszyscy na niego spojrzeli. Przeleciał wzrokiem po zebranych. Hermiona przesunęła się lekko, by zrobić przyjacielowi miejsce. Harry, zignorował to i ruszył do sofy, na której siedział tylko Severus. Zazwyczaj nikt nie siadał koło mężczyzny. Powodem był strach.
Kiedy Harry usiadł, Mistrz Eliksirów spojrzał na niego ze zdziwieniem. Lekko oniemiały Remus, kontynuował swoją wypowiedź.
Gryfon przybliżył się do profesora.
-Możemy później porozmawiać? – spytał szeptem ciemnowłosy. Nauczyciel spojrzał na niego.
-Można wiedzieć o czym?
-Wolałbym porozmawiać w cztery oczy.
-Dobrze – odparł po chwili. – Od razu uprzedzę, że nie mam dużo czasu.
-Rozumiem. Nie zajmę panu dużo czasu.
Spotkanie mijało wyjątkowo dobrze. Nikt nie miał pretensji do Harry’ego za to, że nie ćwiczy zaklęć.
Severus zastanawiał się, o czym Potter może chcieć z nim rozmawiać. Dodatkowo Gryfon, zamiast usiąść z Granger i Weasleyem, usiadł obok niego. To było dosyć dziwne. Każdy wie, że Harry nienawidzi Mistrza Eliksirów.
Remus co chwila przerywał jego myśli jakimiś pytaniami odnoście planów Czarnego Pana. Powiedział tylko część informacji. Zawsze tak robił. Teraz po śmierci Dumbledore’a nikt nie ma nad nim władzy.
Gdy wyszedł z pomieszczenia, zobaczył, że Potter na niego czeka. Podszedł do niego.
Harry bez słowa odwrócił się i ruszył w stronę pokojów gościnnych. Zdziwiony Snape ruszył za nim. Chłopak otworzył pierwsze drzwi i gestem ręki zaprosił mężczyznę do środka. Profesor usiadł na jednym z łóżek.
-A więc, o czym chciałeś rozmawiać, Potter?
-Pan wie, że ja i Draco jesteśmy razem? – Severus wyglądał na zdziwionego.
-Ja… To znaczy… Widziałem was kilka dniu temu na Pokątnej, ale myślałem, że się tylko przyjaźnicie. A wy jesteście razem? – Gryfon pokiwał głową. – Dlaczego Draco o niczym mi nie powiedział? Myślałem, że mi ufa…
-Ufa panu, ale bał się pańskiej reakcji.
-No tak. Kto by pomyślał. Złoty Chłopiec i Śmierciożerca. Związek wręcz idealny. Tylko uważajcie, aby Czarny Pan i Zakon się nie dowidzieli.
-Czarny Pan już wie. – Mistrz Eliksirów spojrzał na niego ze zdziwieniem. – On chce, żebym ukrył się w Malfoy Maron w czasie wojny. Wtedy on będzie mógł odzyskać swoją własność.
-Zakon na pewno będzie Cię szukał.
-Dlatego ktoś ma udawać mnie martwego.
Severusowi aż głowa pulsowała. Nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. Czarny Pan… chce chronić Pottera? Chce by ukrył się w jego kryjówce? Zgadza się na jego związek z jednym ze Śmierciożerców? Gdyby to był ktoś inny, Czarny Pan inaczej by zareagował. Jednak to Draco. Nikogo innego nie ceni sobie bardziej niż jego.
-Profesorze?
-Przepraszam. Zamyśliłem się. To bardzo szokujące informację.
-Tak, to prawda.
-I co zamierzasz zrobić? – Severus pragnął zadać to pytanie, odkąd usłyszał o planie Czarnego Pana.
-Nie wiem jeszcze. Muszę się nad tym zastanowić.
-Ile masz czasu?
-Jutro w południe przyjdzie Draco.
-To niewiele czasu. – Severus spojrzał na Harry’ego. Wyglądał strasznie. Blada twarz, lekko podkrążone oczy. Nie wyglądał jak ktoś, kto ma uratować świat. Raczej jak ktoś, kto ma zaraz zginąć. – Potter? – Chłopak spojrzał na niego.
-Słucham.
-Ja… uważam, że powinieneś przystanąć na tą propozycję. – Gryfon spojrzał na niego zdziwiony. – Ja jakoś przekonam Zakon, że powinien się poddać. Nie będzie łatwo, ale spróbuję.
-Dlaczego pan to robi?
-Oczywiście dla Draco. I zapewne Czarny Pan mnie o to po prosi, gdy tylko wrócę.
-Jest Pan inny niż wszyscy mówią. – Harry wstał i stanął obok drzwi. – Jest Pan miły i pomocny. – Uśmiechnął się do niego szczerze i wyszedł z pokoju. Severusa zdziwiło to, co powiedział do niego chłopak z którym nienawidzi się od 6 lat. On jako jedyny powiedział mu takie coś. To był komplement. W jego kierunku.
Oniemiały wyszedł z pomieszczenia i od razu aportował się do Malfoy Maron.

_______
Wybaczcie, że długo czekaliście, ale jakoś nie chciało mi się przepisywać :D 
Za betę dziękuję, Czarkowi <3

Pozdrawiam, Nottek.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ II

Draco ze swojego pokoju teleportował się wprost do Grimmauld Place 12. Pierwszy raz tutaj był. Dom wyglądał pięknie. Wszedł po schodach, wziął głęboki wdech, a później zapukał do drzwi. Po chwili usłyszał kroki.
Drzwi otworzyła mu kobieta, nieco niższa od niego. Od razu zgadł, że to pani Weasley, ponieważ tylko oni mieli takie rude włosy i tyle piegów na twarzy. Kobieta wyglądała na nieco zdziwioną.
-Dzień dobry. Jest Harry?
-Oczywiście, proszę... - Kobieta zamyśliła się. Nie poznała chłopka.
-Draco. Draco Malfoy.
Kobieta wyglądała na lekko zdziwioną. ''Skąd Malfoy wie o tym miejscu? I czego chce od Harry'ego? A może Severus mówił prawdę?" Molly zastanowiła się w myślach. Jednak żadnej z nich nie wypowiedziała na głos. Chyba za bardzo bała się odpowiedzi.
-Już po niego idę. Poczekasz tutaj? - Chłopak jedynie skinął głową.
Pani Weasley ruszyła w stronę pokoi młodzieży. Uchyliła drzwi. Zobaczyła, że Harry leży na swoim łóżku. Był odwrócony plecami do reszty przyjaciół, którzy siedzieli na łóżku Rona. Wyglądali jakby się przed chwilą pokłócili.
-Harry... - zaczęła niepewnie. Chłopak odwrócił do niej głowę. Nie wyglądał na złego, ani zdenerwowanego. - Masz gościa.
-Zaraz przyjdę. Mogłaby go pani zaprowadzić do pokoju gościnnego ?
-Oczywiście.
Pani Weasley zostawiła ich samych. Zeszła na dół, myśląc, co mogło się dziać w pokoju dzieciaków. Pewnie zaczęli temat jego rzekomej znajomości z Malfoyem.
Kiedy kobieta zeszła na dół, blondyn był zajęty oglądaniem jakiegoś obrazu na ścianie.
-Draco... - Chłopak odwrócił się, gdy usłyszał swoje imię. - Mogę tak do ciebie mówić?
-Jasne.
-Zaprowadzę cię do jednego z pokoi gościnnych. Harry zaraz do ciebie przyjdzie.
Kobieta wróciła na piętro. Blondyn ruszył za nią. Stanęła przy chyba pierwszych drzwiach i otworzyła je. Gestem ręki zaprosiła chłopka do środka. Draco uśmiechnął się lekko i wszedł do pokoju. Rozejrzał się. Pokój był urządzony bardzo ubogo. Dwa łóżka pokryte kocem, pomiędzy nimi szafka nocna. Jedna komoda pod oknem. Chociaż widok z okna był bardzo piękny. Duży ogród. Za nim kilka drzew. Gdzieniegdzie ławki.
Draco odszedł od okna i usiadł na jednym z łóżek. Miał na nadzieję, że Harry nie przyjdzie tutaj z przyjaciółmi. Wolał w tej chwili mieć go na wyłączność. Uśmiechnął się sam do siebie na tę myśl.
Harry wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi. Był bardzo ciekawy, kto go odwiedził. Nikogo się nie spodziewał.
-Z kim się umówiłeś? - spytał go Ron, wstając za nim.
-To, że ktoś przyszedł mnie odwiedzić, wcale nie oznacza, że się umówiłem!
-Idę z tobą - powiedział i stanął obok Harry'ego.
- Słucham?
-Chciałbym zobaczyć, kto chce się z tobą zobaczyć. - Harry nie wiedział co powiedzieć. - Jesteśmy przyjaciółmi, więc chyba mogę z tobą iść, prawda?
-Nie!
Zostawiają zdziwionego Rona i Hermionę w pokoju, wybiegł na korytarz. Powolnym krokiem udał się do pokoju gościnnego. Cały czas zastanawiał się, kim jest gość, który go odwiedził. Nie spodziewał się nikogo konkretnego. Otworzył drzwi i nogi się pod nim ugięły. Na jednym z łóżek siedział Draco. Blondyn, gdy tylko zobaczył, że brunet przyszedł, wstał i ruszył w jego kierunki. Harry nie wytrzymał i rzucił się mu na szyję. Ślizgon ledwie utrzymał się na nogach. Mocno przytulił chłopaka. Zaklęciem zamknął i zabezpieczył drzwi. Nie chciał, by ktokolwiek im teraz przerywał. Kiedy Harry odsunął się lekko, by spojrzeć na blondyna, ten złapał w swoje dłonie jego twarz i lekko pocałował. Z początku było to lekkie muśnięcie ust, później przerodziło się to w bardzo namiętny pocałunek.
-Co ty tutaj robisz? - spytał Gryfon, gdy się od siebie odsunęli, by złapać oddech.
-Czarny Pan wie.
-Co?! - Harry wyglądał na przerażonego. - Skąd?
-Nie mam pojęcia.
-Przecież... On teraz...
- Spokojnie, Gryfonku. - Blondyn przytulił swojego chłopaka. - On nie chce cię zabić.
-Co? - Czarnowłosy spojrzał na chłopka. W jego oczach tańczyły przezroczyste krople słonych łez.
-Nie płacz. - Otarł łzy z jego policzków. - Powiedział, że cię nie zabije, bo nie chce. Chce kogoś odzyskać.
-Kogo ?
-Nie mam pojęcia. - Zapadła między nimi cisza.
Leżeli obok siebie na jednym z łóżek. Nie odzywali się do siebie, ponieważ chcieli uporządkować sobie wszystko w spokoju.
Harry myślał o tym, co powiedział mu Draco. To było dziwne. Czarny Pan nie chciał go zabić. Nie chciał go nawet skrzywdzić. A on przez tyle lat szykował się do wojny do pewnej śmierci. Praktycznie niepotrzebnie. Ale jak to powiedzieć innym? Na pewno mu nie uwierzą. Nikt mu nie uwierzy.
Draco myślał, czy Harry zgodził się na plan Czarnego Pana. Bał się, że jednak wybierze wojnę i to będzie koniec. Nikt z nim nie wygrał. Dlaczego jemu miało by się udać? W najgorszym przypadku obaj zginą. Ale on nawet nie chciał myśleć o śmierci swojego ukochanego. To byłby wielki cios. Bez Harry'ego jego świat nie istnieje.
Siedzieli w milczeniu. Żaden z nich nie wiedział, co powiedzieć.
Te informacje były szokiem dla Harry’ego. Do wojny miało nie dojść. To prawie jak cud. Chociaż Harry w cuda nie wierzył.
-Jeśli się zgodzę… - zaczął po chwili – to co z Zakonem?
-Jeśli oddadzą Czarnemu Panu to czego chce, nic im się nie stanie.
-A w innym przypadku?
-Dojdzie do krwawej wojny.
To zdanie wcale nie pocieszyło Harry’ego. Wręcz przeciwnie.
Mocno wtulił się w tors Draco. Ten objął go, bardzo mocno i pocałował w czubek głowy.
W tej chwili wszystkie słowa były zbędne. W pewnym momencie Harry zasnął . Draco ostrożnie zmienił pozycję i również oddał w objęcia Morfeusza.


_________________
Podobał się rozdział? 3 powinien się pojawić jakoś pod koniec tygodnia :) 

Dziękuję za betę Czarkowi <3 

Pozdrawiam, Nottek.

piątek, 9 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ I

Żyje gdzieś dwóch chłopców z dwóch różnych światów. W wojnie mają walczyć po dwóch różnych stronach. Harry po stronie dobra, a Draco po stronie zła. Jednak przed ostatecznym starciem coś się wydarzyło. Coś, co zmieniło losy wszystkich.
Draco i Harry spotykają się od roku. Nie chcieli ze sobą walczyć. Oznaczałoby to śmierć ich obu, dlatego chcieli gdzieś uciec. Nie ważne gdzie. Ważne, by byli razem.
Harry miał dość przyjaciół z Zakonu. Cały czas namawiali go na ćwiczenie nowych zaklęć, uroków i innych rodzajów magii. Chcieli po prostu, by Harry'emu udało się pokonać Voldemorta. On tego nie chciał. Właśnie od tego chciał uciec. Pokonanie Voldemorta oznacza upadek zła. Tym samym Draco będzie miał kłopoty. Harry nie chciał tego.
Draco był pod dużym naciskiem ojca. Mężczyzna wiele od niego wymagał, a przede wszystkim chciał tego, by jego syn był wiernym śmierciożercą i w wojnie walczył z dobrem. Chłopak ani tego nie chciał, ani tego nie pragnął. Walka z dobrem oznacza walkę z Zakonem, a tym samym walkę z Harrym. Draco nie chciał tego.
Tak więc chłopcy postanowili uciec. Pytanie: Gdzie? Nikt nie wiedział że są razem, dlatego nie mieli kogo prosić o pomoc.
-Harry, to nie ma sensu. Nie znajdziemy miejsca, gdzie ani Voldemort, ani Zakon nas nie znajdą.
-Wiem, ale nie mam zamiaru z tobą walczyć.
Draco podszedł do niego i delikatnie wziął w swoje objęcia. Nie rozmawiali już o tym. Nie chcieli walczyć przeciw sobie, a stanie po jednej ze stron nie wchodziło w grę. Bo niby po której mieli stać?
W tym samym czasie Zakon myślał, jak przekonać Harry'ego do nauki nowych zaklęć.
-Przecież musi być jakiś sposób! – W pewnym momencie wybuchła Hermiona.
-Jest wiele, ale nie możemy go zmuszać. On sam musi tego chcieć - tłumaczył Remus.
-Do niczego go nie zmusicie ani nie przekonacie, jeśli walka będzie oznaczać bycie przeciw Draco. - Niespodziewanie do rozmowy wtrącił się Severus, który do tej pory siedział cicho.
-A co Malfoy ma do tego? - spytał zdziwiony Ron
-Dużo, Weasley. Dużo.
-Mógłbyś jaśniej, Severusie? - spytał mężczyzna o brązowych oczach.
-A podobno to wy jesteście jego przyjaciółmi... To oczywiste, Remusie. – Widząc zdziwienie zebranych powiedział: – Skoro on wam nic nie powiedział, nie będę odbierał mu tej przyjemności. – Uśmiechnął się ironicznie.
-Czyli tobie powiedział? - warknął jego rozmówca. Był rozdrażniony.
-Oczywiście, że nie. Przecież się nienawidzimy. Tylko, że ja, w porównaniu do was, umiem patrzeć i łączyć ze sobą fakty.
Po tych słowach wyszedł z pomieszczenia, zostawiając innych.
Wszyscy myśleli o tym, co powiedział Severus. Jedni myśleli, że Harry i Malfoy zaprzyjaźnili się, drudzy, iż są razem, a jeszcze inni, że Mistrz Eliksirów ich wrabia. Ci ostatni to Ron, Remus oraz Alastor Moody. Nie mogli i nie chcieli uwierzyć, że Złotego Chłopca i Śmierciożercę coś łączy.
Podczas zebrania Śmierciożerców, Draco siedział sztywno na krześle, nieprzytomnym wzrokiem wodząc po mrocznym, ciemnym pomieszczeniu. W ogóle nie słuchał tego, co Czarny Pan mówi i planuje. Myślami był przy Harrym, chociaż wiedział, że to bardzo niebezpieczne. Jego Pan potrafił świetnie czytać w myślach. Jednak mimo prób, myśli o parterze były silniejsze. Draco chciał być teraz przy nim. Gdziekolwiek by nie był.
Po spotkaniu, blondyn chciał od razu udać się do siebie, by tam w spokoju oddać się myślom. Niestety coś go zatrzymało.
-Draco – usłyszał głos Czarnego Pana. Chłopak odwrócił się – chciałbym z tobą porozmawiać. Mógłbyś chwilę zostać?
-Oczywiście, panie. – Voldemort wskazał na krzesło obok siebie. Nastolatek posłusznie usiadł.
-Chciałem rozmawiać z nim, nie z tobą, Bello. – Dopiero teraz chłopak dostrzegł przy drzwiach swoją ciotkę. Stała ze spuszczoną głową, przy zamkniętych drzwiach.
-Ale panie...
-Wynocha!
Bella wyszła, nie podnosząc ani na chwilę głowy. Czarny Pan rzucił jakieś zaklęcie na drzwi i spojrzał na blondyna.
-A więc, Draco. Chciałabym z tobą porozmawiać o Potterze. – Chłopiec zbladł. - Wiem, że się spotykacie. Wiem również, że planujecie ucieczkę. – Serce Ślizgona biło nienaturalnie szybko. – Uważam to za świetny pomysł. – Malfoy spojrzał na niego ze zdziwieniem. Uśmiechnął się.
-Słucham?
-W całej tej wojnie nie chodzi o to, kto wygra. To znaczy dla mnie. Ja chcę tylko odzyskać to, co moje.
-To znaczy? - spytał, zachowując przyzwoitą ostrożność.
-Coś, co wiele lat temu mi zabrano... – Draco spojrzał znów na swojego pana. Nie wyglądał na kogoś, kto żartuje. Raczej na osobę zmartwioną, smutną i tęskniącą. Po chwili milczenia chłopak się odezwał.
-Czyli chcesz, panie, aby Harry stąd uciekł i ukrywał się, dopóki ty, panie, nie odzyskasz tego czegoś, tak?
-Nie. Chcę, aby ludzie, a szczególnie Zakon, myśleli, że Harry nie żyje. – Draco zbladł jeszcze bardziej. – Spokojnie, nie zabiję go. Przyprowadzisz go tutaj, zapewnisz ochronę, a zamiast niego, wyślę jakieś inne ciało przemienione w Pottera.
-Ależ panie... Mógłby mi pan powiedzieć, dlaczego przeprowadzał pan zamachy, skoro można było robić tak od początku? - Ślizgon drżał. Zważał na każde słowo, ponieważ ono może okazać się ostatnim w jego życiu.
-Żeby nie wzbudzać podejrzeń, Draco...– Chłopak spojrzał na niego. Czarny Pan lekko się uśmiechał. To niecodzienny widok i nie każdy miał okazję go zobaczyć. – Pójdziesz teraz do Pottera i opowiedz mu o naszym planie.
-Tak, panie - powiedział, wstając powoli.
- I, Draco... – Chłopak odwrócił głowę – zawołaj Bellę.
-Oczywiście.

Nastolatek ukłonił się i wyszedł z sali. Po drodze, do swojego pokoju, natchnął się na swoją ciotkę. Przekazał jej to, co mówił Czarny Pan. Zobaczył blady błysk w jej oczach. Nigdy tego u niej wcześniej nie widział. Stach. Bellatrix w tej chwili bała się swojego pana. Kogoś, kogo wielbiła, przez wiele, wiele lat...


_____
Dziękuję ze betę Czarowi <3 

Wiem, że prolog nie mówił nic o Drarry, ale musiał się pojawić. A zresztą...
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział się spodobał ^^

Pozdrawiam, Nottek.

czwartek, 8 sierpnia 2013

PROLOG

Tom Riddle siedział w pokoju. Był piękny, słoneczny dzień. Jego żona leżała jeszcze w łóżku. Nie chcąc jej budzić, udał się do kuchni, by zjeść śniadanie uszykowane przez skrzaty.
Tom był dobrym człowiekiem i czarodziejem. Od kilkunastu lat był mężem uroczej i równie dobrej kobiety imieniem Nimfadora. Nie mieli dzieci, ale bardzo tego pragnęli.
Mężczyzna usiadł przy wielkim stole i wypił łyk swojej ulubionej kawy. Na stole czekały już same pyszności.
Długo czekał na swoją miłość, a w końcu drzwi się otworzyły. Tom uśmiechnął się i odwrócił w stronę drzwi. Nie zobaczył jednak swojej żony, tylko jednego ze swoich sług.
-Panie.
-Słucham.
-Zakon Feniksa przybył.
Mężczyzna wstał natychmiast, minął innego w drzwiach i udał się do sypialni.
Pani Riddle znajdowała się w łazience. Ciemnowłosy wszedł tam bez pukania.
Kobieta stała przy lustrze i nakładała sobie coś na twarz.
-Kochanie…
-Tak, Tom?
-Musisz się, gdzieś ukryć.
-Czemu?
-Zakon przybył.
Kobieta spojrzał na niego ze strachem. W oczach męża widziała lęk, troskę i miłość.
-Nie wiedzą o mnie?
-I wolałbym, żeby się nie dowiedzieli.
Nimfadora pokiwała tylko głową i ubrała się szybko. W tym czasie Tom wyszedł z pomieszczenia i skierował się w stronę pokoi, gdzie mieszkali jego poddani.
Wszyscy byli już gotowi do ataku.
Maski na twarzach, kaptury na głowach, różdżki w rękach. O tak. Doskonale wiedzieli, że ta chwila nastąpi.
W chwili, gdy Riddle przekroczył próg, wszystkie twarze skierowały się w jego stronę.
Uśmiechnął się lekko i rzekł:
-Jedyne, czego oczekuję to to, że nie pozwolicie Zakonowi, schwytać mojej żony! Macie dopilnować również, by żaden z nich nie dowiedział się o Nimfadorze!
Wszystkie głowy zaczęły kiwać na znak zgody.
Czarodzieje powstali i wyszli z pokoju. Było już jednak za późno.
- TOOOOOOOM!!!
Mężczyzna obejrzał się, stał za nim James Potter i trzymał za ramię jego żonę. Uśmiechnął się chytrze. Zniknął, zostawiając za sobą jedynie głuchy trzask.



_________
Jest i prolog :D Dziękuje Czarkowi za betę <3 

Ja widzicie, nic z Drarry, ale musiałam wam jakoś wyjaśnić na czym oparta jest praktycznie cała fabuła :D

Chyba was nie zraziłam, co ? Rozdział pojawi się późną nocą lub jutro w południe :)

Pozdrawiam, Nottek
Hej Potterhead <3 
Blog został przeniesiony z tego bloga : http://drarry-story.blogspot.com/ , ponieważ zapomniałam hasła i musiałam założyć nowe konto ^^
Postanowiłam dodać wszystko od nowa, żeby nie było problemów :)

Ja widzicie blog poświęcony w całości, mojemu pierwszemu Drarry <3

Akcja toczy się przed wojną z Śmiercożercami :) Harry i Draco są już razem. Prolog jest wytłumaczeniem całej akcji opowiadania. Reszta wyjaśni się w kolejnych rozdziałach <3


Przewiduję 10 rozdziałów :D Całość jest już napisana, wystarczy tylko przepisać na laptopa ^^ 

Mam nadzieję, że opowiadanie się wam spodoba, chociaż od razu wspomnę, że prolog nie wiele mówi o Drarry <3 Za chwilę powinien się pojawić, więc sami ocenicie :)

Całość opowiadania, będzie najprawdopodobniej betował dla mnie Czarek, za co już mu cholernie mocno dziękuje <3

Pozdrawiam,  Nottek.