Severus pojawił się w posiadłości Malfoy’ów. Miał cichą
nadzieję, że po drodze do sypialni Draco nikogo nie spotka. Chciał jak
najszybciej porozmawiać ze swoim
chrześniakiem. Był jednocześnie wściekły na niego i smutny z powodu tego
czego dowiedział się przed chwilą od Pottera. Mistrz eliksirów staną przed
odpowiednimi drzwiami i przez chwilę się zawahał.
OoO
Draco leżał na swoim łóżku. Myślał o tym co stanie się, gdy
Harry stwierdzi, że chce walczyć. Że poświeci wszystko co stworzyli, by jeden z
nich umarł. Że poświeci jego. Gdy zdecyduje się na walkę, jeden z nich zginie.
To pewne. Blondyn wie, że dla Gryfona, to jest trudny wybór, ponieważ to
wystawienie swoich przyjaciół na śmierć.
Jego przemyślenie przerwało nagłe otworzenie drzwi. Do
pomieszczenia wszedł Severus.
- Musimy porozmawiać, Draco. – Chłopak usiadł na łóżku, po
turecku. – Potter powiedział mi o planie Czarnego Pana.
- Powiedział Ci?! – Draco wyglądał na przerażonego.
- Tak. On mi zaufał… Nie ty…
- To nie tak…
- Nie tłumacz się. Nie jestem zły.… raczej smutny. Zabolało
mnie to. Myślałem, że mi ufasz. A ty ukrywałeś przede mną swój związek. –
zamilkł na chwilę. Młody ślizgon nie odezwał się, ponieważ wiedział, że jego
wujek coś chce dodać. – Pocieszam się tylko myślą, że nikt o tym nie wiedział.
- Chciałem Ci powiedzieć, ale bałem się twojej reakcji.
Wiem, ze nienawidzisz Harry’ego. Ja naprawdę chciałem Ci powiedzieć. Nawet nie
wiesz, jak ciężko było mi udawać przed Tobą, że nie darzę go żadnym uczuciem.
Bałem się cholernie, co się stanie, jak się dowierz… - Severus spojrzał w oczy
Draco. Płakał. Po policzkach leciały zły. Takie szczere, z głębi serca. Dla
mężczyzny był to w pewnym rodzaju szok. Nigdy nie widział płaczącego Malfoy’a.
– Przepraszam. – powiedział cicho, wycierając policzki. – Mam dość udawania, że
nie mam uczuć.
Severus objął ramieniem swojego chrześniaka. Chłopak wtulił
się w czarną szatę mężczyzny i płakał dalej. Postrach Hogwartu nie pamiętał
kiedy ostatnio pozwolił sobie na okazanie takich uczuć względem Draco. Nie
często okazywał uczucie względem kogokolwiek.
- Dla mnie to za dużo. – zaczął szeptem Draco. – Ten Stach…
- Jaki strach?
- Że Harry nie zgodzi się na te warunki, że postanowi
walczyć i umrze. – z każdym słowem, mówił coraz ciszej i bardziej rozpaczliwie.
Na koniec wybuchł gorzkim płaczem. Severus mocniej go objął.
- Nawet tak nie myśl. Potter to, mimo moich uprzedzeń, mądry
chłopak. Dokona dobrego wyboru.
- Wierzysz w to? – Blondyn spojrzał na niego zaszklonymi
oczami. Profesor zamyślił się. Czy wierzy? Czy jest przekonany, że Potter się
jutro tutaj pojawi? Czy Potter jest gotowy, do takiego poświęcenia? Do wyboru
między , a przyjaźnią i dobrem ludzi, których nawet nie zna? Do wyboru między
dobrem z złem?
- Tak. Wierzę w to.
Draco uśmiechnął się przez łzy. Wysunął się z objęć swojego
chrzestnego, położył się i przykrył kocem. Patrzył chwilę w okno, po czym
zasnął.
Severus przyglądał mu się przez chwilę. Wyglądał tak
niewinnie. Chłopak musiał dużo teraz wycierpieć, ale wierzył, że będzie dobrze.
Wierzył, że Złoty Chłopiec dokona właściwego wyboru i będzie z Draco
szczęśliwy.
OoO
Harry siedział w pokoju, który dzielił z Ronem i myślał co
powiedział mu Snape. To było dość dziwne, ale wiadomo, że profesor miał na
uwadze dobro Draco. I zrobił by wszystko, by chłopak był szczęśliwy. Syriusz
zrobił by, to samo dla Harry’ego.
Jedyne o czym marzył Gryfon
w tej chwili, to znaleźć się w objęciach Ślizgona. Już zawsze, bez
żadnych przeszkód. Z drugiej strony, nie chciał wystawiać przyjaciół. I przejść
na stronę zła. Ale czy zrezygnowanie z wojny, to przejście na stronę zła? Dla
innych może tak. Dla Harry’ego było to coś innego. Dla niego to neutralność.
Dlaczego? Ponieważ w ogóle miał nie walczyć. On miał się ukrywać. Jak tchórz.
Nie jak Gryfon.
Mocniej ścisnął poduszkę. To go bolało. Jednak nie tak
bardzo jak, gdyby miał walczyć i w ten sposób poświęcić przyjaciół i Draco.
OoO
Ron i Hermiona nie mogli uwierzyć w słowa pani Weasley.
Przed spotkaniem do Harry’ego przyszedł Malfoy. To wręcz nie prawdopodobne.
Narzucało im się to samo pytanie: „ Skąd Malfoy wie o tej kryjówce?”
- Jesteś pewna, mamo? – Spytał, niedowierzając Ron.
- Tak, przedstawił się. Jestem pewna, że to on. Zastanawiam
się, skąd on wie o tym miejscu.
- Harry chyba mu nie powiedział, prawda?
- Może Snape? Przecież to jego chrzestny. Może chciał…
- Musze iść. – powiedziała milcząca do tej pory Ginny.
Ruszyła do pokoju Harry’ego. Chciała z nim porozmawiać.
Zapukała do drzwi. Po usłyszeniu pozwolenia na wejście, otworzyła drzwi. Harry
leżał skulony na łóżku, przytulając poduszkę.
Wyglądał na przybitego.
- Możemy pogadać? – Spytała nie pewnie.
- Jasne. Siadaj. – wskazał łóżko Rona, sam usiadł na swoim.
– O czym?
- Ja wiem Harry, że nie lubisz mówić o tym co czujesz… ale
chciałabym o coś Cię spytać i to tego dotyczy.
Harry pobladł. Był na sto procent pewien, że Ginny się go
spyta, czy ją kocha.
- Ginny…ja…
- Mogę? – Przerwała mu. Harry spojrzał na nią zdziwiony i
pokiwał głową. – Ile jesteś z Malfoy’em?
- CO? – Tylko tyle w stanie był powiedzieć Harry. Był
totalnie zszokowany. – Skąd…
- Widziałam jak się żegnaliście. To nie wyglądało mi na
pożegnanie wrogów.
Chłopak wpatrywał się w nią, zdziwiony.
- Powiedziałaś komuś? – Spytał Harry ze strachem w oczach
- Nie. – Gryfon odetchnął z ulgą. – Nie jestem jedną z tych,
które od razu wszystko wygadują. Umiem zachować tajemnice dla siebie. – Uśmiechnęła się serdecznie.
- Jesteśmy ze sobą rok. – powiedział po chwili. - Cały czas
się ukrywaliśmy. Nikt o nas nie wiedział. Nawet nie wiem jakim cudem udało nam
się to udało. Nie kiedy nie umiałem się powstrzymać przez na przykład rzuceniem
się mu na szyję. – Lekko uśmiechnął się. – Coraz trudniej przychodziło mi
udawanie, że go nienawidzę. Właściwie to ja Ne chciałem już udawać. Kiedyś chciałem
wam o tym powiedzieć, ale wiem, że wy go nienawidzicie. –Widząc minę Ginny,
dodał. –No, w każdym bądź razie, Ron go nienawidzi. A jeśli miałbym wam
powiedzieć, to jemu również. Z początku myślałem, że to zabawa. I dla mnie, i
dla niego. Kiedy powiedział mi, że mnie kocha… Jeny, nie umiem tego nawet
opisać. Było to wyjątkowe i wiele dla mnie znaczyło. Kocham go. Dlatego nie
chcę walczyć. Jeśli będę walczył będę przeciw Draco. –Ginny cały czas patrzyła
na Harry’ego. Z każdym słowem z jego oczu wypływało coraz więcej łez. Ruda
usiadła obok niego i objęła ramieniem. Chłopak wtulił się w nią. –To takie nie
sprawiedliwe… dlaczego akurat ja muszę być Wybrańcem i dlaczego ja muszę zabić
Voldemorta!?
-Cii… nie myśl o tym.
-Nie da się tak. –Ciemnowłosy spojrzał Ginny w oczy. –Proszę…
nie mówi nikomu, o tym co Ci powiedziałem.
-Harry…
-Proszę obiecaj! Tylko o to Cię proszę… obiecaj mi…
-Obiecuję. Harry, obiecuję, że nikomu nie powiem. Nawet podczas
tortur. –Gryfon uśmiechnął się.
-Dziękuję. –Chłopak przytulił się do swojej przyjaciółki.
-Połóż się. Sen dobrze ci zrobi.
Wybraniec położył się i od razu zasnął. Po całym dniu
myślenia, był strasznie zmęczony. Dziewczyna patrzyła na niego przez chwilę, po
czym zgasiła światło i wyszła, ruszając
w stronę salonu.
Wybaczcie, że tyle czekaliście i taki krótki ;c następnym razem postaram się napisać coś dłuższego ^.^
Yaoi Story zapraszam na mojego drugiego bloga ^.^
Pozdrawiam,
Nottek.