piątek, 8 listopada 2013

Rozdział IV

Severus pojawił się w posiadłości Malfoy’ów. Miał cichą nadzieję, że po drodze do sypialni Draco nikogo nie spotka. Chciał jak najszybciej porozmawiać ze swoim  chrześniakiem. Był jednocześnie wściekły na niego i smutny z powodu tego czego dowiedział się przed chwilą od Pottera. Mistrz eliksirów staną przed odpowiednimi drzwiami i przez chwilę się zawahał.
OoO
Draco leżał na swoim łóżku. Myślał o tym co stanie się, gdy Harry stwierdzi, że chce walczyć. Że poświeci wszystko co stworzyli, by jeden z nich umarł. Że poświeci jego. Gdy zdecyduje się na walkę, jeden z nich zginie. To pewne. Blondyn wie, że dla Gryfona, to jest trudny wybór, ponieważ to wystawienie swoich przyjaciół na śmierć.
Jego przemyślenie przerwało nagłe otworzenie drzwi. Do pomieszczenia wszedł Severus.
- Musimy porozmawiać, Draco. – Chłopak usiadł na łóżku, po turecku. – Potter powiedział mi o planie Czarnego Pana.
- Powiedział Ci?! – Draco wyglądał na przerażonego.
- Tak. On mi zaufał… Nie ty…
- To nie tak…
- Nie tłumacz się. Nie jestem zły.… raczej smutny. Zabolało mnie to. Myślałem, że mi ufasz. A ty ukrywałeś przede mną swój związek. – zamilkł na chwilę. Młody ślizgon nie odezwał się, ponieważ wiedział, że jego wujek coś chce dodać. – Pocieszam się tylko myślą, że nikt o tym nie wiedział.
- Chciałem Ci powiedzieć, ale bałem się twojej reakcji. Wiem, ze nienawidzisz Harry’ego. Ja naprawdę chciałem Ci powiedzieć. Nawet nie wiesz, jak ciężko było mi udawać przed Tobą, że nie darzę go żadnym uczuciem. Bałem się cholernie, co się stanie, jak się dowierz… - Severus spojrzał w oczy Draco. Płakał. Po policzkach leciały zły. Takie szczere, z głębi serca. Dla mężczyzny był to w pewnym rodzaju szok. Nigdy nie widział płaczącego Malfoy’a. – Przepraszam. – powiedział cicho, wycierając policzki. – Mam dość udawania, że nie mam uczuć.
Severus objął ramieniem swojego chrześniaka. Chłopak wtulił się w czarną szatę mężczyzny i płakał dalej. Postrach Hogwartu nie pamiętał kiedy ostatnio pozwolił sobie na okazanie takich uczuć względem Draco. Nie często okazywał uczucie względem kogokolwiek.
- Dla mnie to za dużo. – zaczął szeptem Draco. – Ten Stach…
- Jaki strach?
- Że Harry nie zgodzi się na te warunki, że postanowi walczyć i umrze. – z każdym słowem, mówił coraz ciszej i bardziej rozpaczliwie. Na koniec wybuchł gorzkim płaczem. Severus mocniej go objął.
- Nawet tak nie myśl. Potter to, mimo moich uprzedzeń, mądry chłopak. Dokona dobrego wyboru.
- Wierzysz w to? – Blondyn spojrzał na niego zaszklonymi oczami. Profesor zamyślił się. Czy wierzy? Czy jest przekonany, że Potter się jutro tutaj pojawi? Czy Potter jest gotowy, do takiego poświęcenia? Do wyboru między , a przyjaźnią i dobrem ludzi, których nawet nie zna? Do wyboru między dobrem z złem?
- Tak. Wierzę w to.
Draco uśmiechnął się przez łzy. Wysunął się z objęć swojego chrzestnego, położył się i przykrył kocem. Patrzył chwilę w okno, po czym zasnął.
Severus przyglądał mu się przez chwilę. Wyglądał tak niewinnie. Chłopak musiał dużo teraz wycierpieć, ale wierzył, że będzie dobrze. Wierzył, że Złoty Chłopiec dokona właściwego wyboru i będzie z Draco szczęśliwy.
OoO
Harry siedział w pokoju, który dzielił z Ronem i myślał co powiedział mu Snape. To było dość dziwne, ale wiadomo, że profesor miał na uwadze dobro Draco. I zrobił by wszystko, by chłopak był szczęśliwy. Syriusz zrobił by, to samo dla Harry’ego.
Jedyne o czym marzył Gryfon  w tej chwili, to znaleźć się w objęciach Ślizgona. Już zawsze, bez żadnych przeszkód. Z drugiej strony, nie chciał wystawiać przyjaciół. I przejść na stronę zła. Ale czy zrezygnowanie z wojny, to przejście na stronę zła? Dla innych może tak. Dla Harry’ego było to coś innego. Dla niego to neutralność. Dlaczego? Ponieważ w ogóle miał nie walczyć. On miał się ukrywać. Jak tchórz. Nie jak Gryfon.
Mocniej ścisnął poduszkę. To go bolało. Jednak nie tak bardzo jak, gdyby miał walczyć i w ten sposób poświęcić przyjaciół i Draco.
OoO
Ron i Hermiona nie mogli uwierzyć w słowa pani Weasley. Przed spotkaniem do Harry’ego przyszedł Malfoy. To wręcz nie prawdopodobne. Narzucało im się to samo pytanie: „ Skąd Malfoy wie o tej kryjówce?”
- Jesteś pewna, mamo? – Spytał, niedowierzając Ron.
- Tak, przedstawił się. Jestem pewna, że to on. Zastanawiam się, skąd on wie o tym miejscu.
- Harry chyba mu nie powiedział, prawda?
- Może Snape? Przecież to jego chrzestny. Może chciał…
- Musze iść. – powiedziała milcząca do tej pory Ginny.
Ruszyła do pokoju Harry’ego. Chciała z nim porozmawiać. Zapukała do drzwi. Po usłyszeniu pozwolenia na wejście, otworzyła drzwi. Harry leżał skulony na łóżku, przytulając poduszkę.
Wyglądał na przybitego.
- Możemy pogadać? – Spytała nie pewnie.
- Jasne. Siadaj. – wskazał łóżko Rona, sam usiadł na swoim. – O czym?
- Ja wiem Harry, że nie lubisz mówić o tym co czujesz… ale chciałabym o coś Cię spytać i to tego dotyczy.
Harry pobladł. Był na sto procent pewien, że Ginny się go spyta, czy ją kocha.
- Ginny…ja…
- Mogę? – Przerwała mu. Harry spojrzał na nią zdziwiony i pokiwał głową. – Ile jesteś z Malfoy’em?
- CO? – Tylko tyle w stanie był powiedzieć Harry. Był totalnie zszokowany. – Skąd…
- Widziałam jak się żegnaliście. To nie wyglądało mi na pożegnanie wrogów.
Chłopak wpatrywał się w nią, zdziwiony.
- Powiedziałaś komuś? – Spytał Harry ze strachem w oczach
- Nie. – Gryfon odetchnął z ulgą. – Nie jestem jedną z tych, które od razu wszystko wygadują. Umiem zachować tajemnice dla siebie.  – Uśmiechnęła się serdecznie.
- Jesteśmy ze sobą rok. – powiedział po chwili. - Cały czas się ukrywaliśmy. Nikt o nas nie wiedział. Nawet nie wiem jakim cudem udało nam się to udało. Nie kiedy nie umiałem się powstrzymać przez na przykład rzuceniem się mu na szyję. – Lekko uśmiechnął się. – Coraz trudniej przychodziło mi udawanie, że go nienawidzę. Właściwie to ja Ne chciałem już udawać. Kiedyś chciałem wam o tym powiedzieć, ale wiem, że wy go nienawidzicie. –Widząc minę Ginny, dodał. –No, w każdym bądź razie, Ron go nienawidzi. A jeśli miałbym wam powiedzieć, to jemu również. Z początku myślałem, że to zabawa. I dla mnie, i dla niego. Kiedy powiedział mi, że mnie kocha… Jeny, nie umiem tego nawet opisać. Było to wyjątkowe i wiele dla mnie znaczyło. Kocham go. Dlatego nie chcę walczyć. Jeśli będę walczył będę przeciw Draco. –Ginny cały czas patrzyła na Harry’ego. Z każdym słowem z jego oczu wypływało coraz więcej łez. Ruda usiadła obok niego i objęła ramieniem. Chłopak wtulił się w nią. –To takie nie sprawiedliwe… dlaczego akurat ja muszę być Wybrańcem i dlaczego ja muszę zabić Voldemorta!?
-Cii… nie myśl o tym.
-Nie da się tak. –Ciemnowłosy spojrzał Ginny w oczy. –Proszę… nie mówi nikomu, o tym co Ci powiedziałem.
-Harry…
-Proszę obiecaj! Tylko o to Cię proszę… obiecaj mi…
-Obiecuję. Harry, obiecuję, że nikomu nie powiem. Nawet podczas tortur. –Gryfon uśmiechnął się.
-Dziękuję. –Chłopak przytulił się do swojej przyjaciółki.
-Połóż się. Sen dobrze ci zrobi.

Wybraniec położył się i od razu zasnął. Po całym dniu myślenia, był strasznie zmęczony. Dziewczyna patrzyła na niego przez chwilę, po czym  zgasiła światło i wyszła, ruszając w stronę salonu. 




Wybaczcie, że tyle czekaliście i taki krótki ;c następnym razem postaram się napisać coś dłuższego ^.^
Yaoi Story zapraszam na mojego drugiego bloga ^.^ 
Pozdrawiam, 
Nottek.